Challenge!

11 10 2007

Myśl przeistoczyła się w ciało, Challenge w formie materialnej zagościło na półkach sklepowych w całym kraju.





Flagship zawodzi

18 09 2007

Można się tego było, cholera, spodziewać. Moja frustracja spowodowana jest całą organizacją zaproszeń na betę Hellgate: London. Mimo że za tytułem stoją starzy wyjadacze chleba pełnoziarnistego (gogo, Bill Roper), to jednak większość zespołu to, w świecie developingu gier i ich udostępniania, zwykli prawiczkowie. Zero doświadczenia z ich strony sprawiło, że nie ma żadnej oficjalnej wiadomości z ust Flagshipa, nigdzie, w sprawie bety – kiedy będą klucze, kiedy ruszy beta (obecnie offline chociaż od wczoraj miała być), co z problemami przy rejestracji (złe wpisanie czegoś = error bez możliwości logowania), co znajduje się w pre-order packu poza zestawem dla Ameryki (tak, są na kuli ziemskiej jeszcze inne kontynenty mające szeroki dostęp do elektryczności) i jak ogólnie wygląda sprawa po tej stronie oceanu.

Nech nauczą się organizować wydarzenia gier, w których pokładają nadzieje na najbliższe kilka lat. Klient liczy się najbardziej, a klient pozostawiony samemu sobie to bardzo zdenerwowany klient.





Nic ne dzieje się przypadkowo…

22 08 2007

… a przynajmniej miło by było tak wierzyć. Co jednak przydarzyło mi się tydzień temu we wtorek/środę nakazuje mi być tego pewnym, a było to dla mnie tak nezwykłe, że aż postanowiłem to tutaj opisać.

We wtorek padł mi komp, co było oczywiście równie dla mnie tragiczne co nowa epidemia mutacji czarnej grypy w Europie. Na szczęście brat pomógł, ale dopiero we czwartek, także wtorkowe popołudnie musiał sobie urozmaicić inaczej niż marnując życie przed WoW-em. Przespałem pół dnia także ne mogłem zasnąć wieczorem jak zwykle i w coś tam na konsoli grałem dla zabicia czasu.

Wreszcie położyłem się, był taki wiatr, że okno zwykle przymknięte, teraz było zamknięte. Ilekroć byłem o krok od zaśnięcia przylatywał komar i mi bzyczał do ucha. Było tak z siedem czy osiem razy z rzędu aż w końcu wnerwiony poszedłem spać do dużego pokoju gdzie był obok mnie otwarty balkon, ale na szczęście żadnych komarów. Zasnąłem z łatwością.

Rano obudziła mnie sąsiadka mówiąc, że coś się pali. Na szczęście nic w moim mieszkaniu, ale dym przedostał się przez zamknięte drzwi i mój pokój, w którym spałem zawsze od sześciu miesięcy był po prostu pełen dymu. Gdybym tam spał jak zwykle, zaczadziłoby mnie na śmierć. Prawdopodobnie umarłbym we śnie.

Gdyby ne zepsułby mi się komp, to bym pewnie zasnął jak zwykle, ne nepokojony komarami (bo wtedy ich jeszcze ne było). Gdyby ne uporczywy komar, zostałbym w pokoju. A pomyśleć, że takie okoliczności by były w innym zestawieniu po prostu nedogodnościami. W moim przypadku, uratowały mi życie.





Puk, puk… tu BlizzCon

28 07 2007

Teoretycznie mógłbym myśleć o niemal wszystkim, ale to właśnie BlizzCon pazernie kradnie mi najwięcej czasu. BlizzCon i płonna nadzieja na ogłoszone Diablo 3. Czegoż pragnąć więcej? Może klucza na betę Mythos.

Skończyłem w międzyczasie czytać Birthright i Deathly Hallows. Zakończenia w obu książkach są beznadziejne (imo). No nic, teraz czas na Scales of the Serpent, a BlizzCon już 3. sierpnia.





Pierwszy wpis

10 07 2007

Moje poszukiwania odpowiedniej strony umożliwiającej (darmowe) blogowanie dobiegły zasłużonego końca. WordPress zdaje się mieć multum możliwości i chociaż z większości i tak nie skorzystam to niektóre znajdą tu swój użytek.

Blog ma z założenia być zarówno moim małym pamiętnikiem, z oczywistych powodów niezbyt prywatnym, oraz miejscem na krótkie felietony i newsy ze świata gier i konsol. Nie interesują mnie sensacje typu “wiimote zabiło dwudziestu ludzi podczas gry w wiitenisa“, nie będzie tu też propagandy, ale na pewno znajdą się tu subiektywne opinie mojego autorstwa. Skoro obiektywizm nie istnieje w ustach jednej osoby, to idźmy na całość.

Istnieje możliwość, że od czasu do czasu pojawi się wpis po angielsku, tak po prostu, gdy mieć będę na to ochotę. Na pewno jednak nie spłodzę niczego w “hybrid speech”, bo nienawidzę tego.

Tyle. Do przeczytania.