Killzone rządzi, Killzone radzi…

12 07 2007

Killzone rządzi, Killzone radzi, Killzone nigdy Was nie zdradzi. I wszystko byłoby pięknie i cudownie, wręcz idealnie, gdyby nie było całkowicie na odwrót.

Kiedy developerzy prezentują swoje gry, chcą aby wyglądały najlepiej, nie tylko pod względem estetycznym, ale też merytorycznym. Czasem dorzucą ideologię, czasem zasugerują, że gra będzie rewolucyjna. Częściej jednak po prostu ubarwią grafikę, tak żeby wywoływała ochy i achy, najlepiej taką renderowaną, a nie liczoną w czasie rzeczywistym, jeszcze lepiej – nie zdradzając czy to render czy realtime. Nie piszę tylko o przypadku Killzone 2, lecz wielu, wielu innych gier, niekoniecznie takich, które na początku dostawały rendery (jak Motorstorm), ale również były przedstawiane jako takie o świetnym systemie rozgrywki (np. Assassin’s Creed). Typowy gracz łyknie takie coś od razu i zakocha się w danej produkcji. I tylko tyle trzeba developerom i wydawcy.

Marketing skierowany do mas jest tak prosty: wpierw zaprezentować przebarwioną wersję produktu, aby zachwyciła publikę, a potem hulaj duszo, można wszystko pogarszać, a gracze i tak będą uważali, że gra jest świetna. Będą o tym święcie przekonani i każdego krytyka potraktują jak heretyka, bo ich zdanie zostało wyrobione kilka(naście) miesięcy wcześniej, gdy widzieli pierwsze trailery i zapowiedzi. Mimo, że stan sprzed dwu lat, a ten obecny różni się diametralnie, to i tak nie są w stanie tego ujrzeć.

Do konkretnych przykładów:
Killzone 2 – grafika trailerów “wtedy” i “teraz” różni się w dużym stopniu, ale i tak wszyscy niemal mówią, że “jest podobnie”. Nie jest.
Assassin’s Creed – system przestał być taki wspaniały i zachwycający jakim zdawał się prezentować rok temu. Trailery na E3 2007 udowodniły, że jest wiele dziur i glitchów, które może uda się załatać do listopada (oby). Większość nadal jednak kocha AC i usprawiedliwia developera (!) za jego błędy.
Too Human – najdroższa gra na świecie (pod względem kosztów produkcji) zasłynęła właśnie z tego faktu. Nowoczesna wersja Blade Runnera zdaje się zlepkiem różnych starych pomysłów (zżyn z innych gier czy filmów), ale ponieważ to “najdroższa gra na świecie” musi być świetna. Prawda?

Czasem warto pomyśleć dwa razy nad tym czy produkt, który zachwycił nas ostatniego lata, nadal jest równie zachwycający teraz. Lepiej zastanowić się i zmienić zdanie o “naszej ulubionej grze” niż dołączyć do grupy fanboyów, która kupi wszystko byleby miało to na okładce ich wybraną firmę czy nazwę.

Killzone upadł, Killzone skłamał, Killzone w ludzkich oczach zmalał.


Działania

Informacja

Dodaj komentarz